95 gospodarstw rolnych w gminie Wschowa ucierpiało wskutek nawałnicy, która 30 czerwca przeszła nad powiatem wschowskim – łącznie na 1650 hektarach. Część rolników w regionie wciąż czeka na komisje, które mają oszacować szkody, i nie może wjechać w pole.
Wśród zniszczonych upraw w gminie Wschowa jest m.in. plantacja kukurydzy o powierzchni 265 hektarów. W gminie Sława ucierpiało 10 gospodarstw na 398 hektarach, w Szlichtyngowej złożono 9 wniosków o odszkodowanie. Dane trafiły do starostwa w lipcu, po tym jak radna powiatowa Celina Margowniczy wspólnie ze starostą wschowskim Waldemarem Starostą wystąpili do wszystkich trzech gmin powiatu o liczbę poszkodowanych gospodarstw i hektarów.
Sama nawałnica przeszła nad powiatem 30 czerwca. Grad o średnicy do 5 centymetrów i porywy wiatru do 100 km/h najbardziej dały się we znaki okolicom Osowej Sieni. Straż pożarna przyjęła w powiecie około 100 zgłoszeń, w tym 25 dotyczyło uszkodzonych dachów.
O powolnej pracy komisji mówiła na sesji Rady Powiatu Wschowskiego radna Margowniczy, w punkcie wolnych głosów i wniosków radnych.
Jak podkreślała, chodzi o konkretny skutek dla gospodarstw. – Do mnie wpłynęły skargi rolników na ociąganie się tych komisji, (...) rolnicy czekają na zbiory, nie mogą wjechać w pole, bo komisje nie przychodzą – dodała.

Na sesji przewodniczący rady Krzysztof Grabka przypomniał, że komisje szacujące straty powołuje wojewoda lubuski, nie gmina ani powiat. Gminy na nawałnicę zareagowały błyskawicznie. Urząd Miasta i Gminy Wschowa uruchomił przyjmowanie wniosków o oszacowanie strat już 1 lipca, dzień później analogiczną procedurę otworzył Urząd Miejski w Sławie, a także Urząd Miasta i Gminy Szlichtyngowa. Opóźnienie dotyczy więc kolejnego etapu sprawy – wizyt komisji wojewódzkich.
Komentarze 0