Wschowscy policjanci zatrzymali 29-letniego mieszkańca gminy Sława podejrzewanego o zabranie cudzego auta, złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i jazdę na tablicach z innego samochodu. Mężczyznę dogoniono po pieszym pościgu do pobliskiego lasu – grozi mu do 8 lat więzienia.
Sprawa zaczęła się w czwartek 13 sierpnia. Do komendy we Wschowie zgłosił się poszkodowany mieszkaniec gminy i zawiadomił o zabraniu jego Volkswagena z terenu posesji, od razu wskazując policjantom osobę, którą podejrzewał – poinformowała Komenda Powiatowa Policji we Wschowie. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli na poszukiwania, a chwilę później pojazd odpowiadający opisowi zauważył patrol ze Sławy.
Kierowca na widok radiowozu zgasił światła i zatrzymał auto. Wybiegł z niego i rzucił się do ucieczki w stronę pobliskiego lasu. Policjanci dogonili go po chwili – ukrywał się w zaroślach.
Alkomat pokazał, że 29-latek był trzeźwy. Wstępny test na obecność narkotyków dał jednak wynik pozytywny. W szpitalu pobrano mężczyźnie krew – dopiero wyniki badań laboratoryjnych jednoznacznie ustalą, w jakim stanie prowadził samochód.
Mężczyznę sprawdzono też w policyjnych systemach. Okazało się, że obowiązuje go sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Z ustaleń policji wynika, że mimo to wsiadł za kierownicę, a przed wyjazdem zamontował w aucie tablice rejestracyjne pochodzące z innego pojazdu.
W piątek 14 sierpnia podejrzany usłyszał trzy zarzuty: krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu, który później porzucił niezabezpieczony; złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów; oraz używania tablic rejestracyjnych nieprzypisanych do prowadzonego auta. Łącznie grozi mu za to do 8 lat pozbawienia wolności.
Podobną sprawę wschowska policja miała pod koniec lipca. W nocy z 25 na 26 lipca zatrzymała innego, również 29-letniego mieszkańca gminy Sława, który wsiadł za kierownicę mimo sądowego zakazu – u niego wstępny test też wykazał narkotyki. Jazda na cudzych tablicach rejestracyjnych też nie jest w regionie niczym nowym: w 2024 r. pisaliśmy o mieszkańcu, który zamontował na aucie tablice pochodzące z motocykla, za co groziło mu do 5 lat więzienia.
O dalszym losie 29-latka zadecyduje teraz sąd.
Komentarze 0