W czwartym dniu prac terenowych Instytut Pamięci Narodowej natrafił na pierwsze szczątki ludzkie w Hucie Pieniackiej na Ukrainie. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN zakłada, że odkryta jama to miejsce pochówku zbiorowego. Część szczątków nosi ślady spalenia.
Mogiłę znaleziono w piątek w godzinach popołudniowych, w pobliżu fundamentów dawnej kaplicy parafialnej odkrytych poprzedniego dnia.
– Na ten moment ujawniliśmy szczątki kilku osób, ale trzeba pamiętać, że jest to kilkudziesięciocentymetrowy skraj tej jamy grobowej, ponieważ badaliśmy ten teren kolejnymi pasami. Ten pas, który właśnie odkopywaliśmy, odsłonił tylko ten mały fragment – około 30–40 cm, może pół metra kwadratowego. Natomiast tutaj znaleźliśmy już szczątki. Są to bez wątpienia szczątki ludzkie, należące do przynajmniej kilku osób. W tym część szczątków nosi ślady spalenia, więc przypuszczamy, że jest to mogiła zbiorowa – relacjonował w rozmowie telefonicznej z PAP ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Wczesny etap odkrywania jamy nie pozwala na razie określić jej całkowitej powierzchni.
Dzień wcześniej, w trzecim dniu prac, zespół IPN odkrył zarys fundamentów dawnej kaplicy parafialnej. Jej wymiary i lokalizacja odpowiadają zapisom w księgach parafialnych oraz wspomnieniom ocalałych.
„Nieistniejąca dziś świątynia była świadkiem zbrodni popełnionej przez żołnierzy 14 dywizji SS Galizien, złożonej z ukraińskich ochotników, wspieranych przez oddziały UPA oraz lokalne ukraińskie formacje paramilitarne" – informuje IPN w komunikacie.
Odsłonięcie fundamentów umożliwiło dokładniejsze wytypowanie miejsc pochówku ofiar. Podczas dotychczasowych czterech dni prac przebadano ponad 200 mkw. terenu.
Na miejscu obecna jest mieszkanka Wschowy – Małgorzata Gośniowska-Kola, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka i radna Sejmiku Województwa Lubuskiego.
„W czwartym dniu prac terenowych w Hucie Pieniackiej, w pobliżu wczoraj odkrytych fundamentów świątyni, odkryliśmy pierwsze szczątki osób pomordowanych. Zakładamy, że jest to miejsce pochówku zbiorowego" – napisała Gośniowska-Kola w mediach społecznościowych.
28 lutego 1944 roku polscy mieszkańcy Huty Pieniackiej zostali zamordowani przez żołnierzy 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS Policyjnego – wydzielonego z 14. Dywizji Waffen SS „Galizien” – pod dowództwem niemieckim. Brały w tym udział również oddział UPA oraz ukraińscy nacjonaliści pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.
Huta Pieniacka – nieistniejąca dziś wieś w obwodzie lwowskim – jest jednym z symboli martyrologii Polaków zamordowanych na terenach dzisiejszej Ukrainy. Według różnych źródeł, życie straciło tam od 600 do 1500 osób.
Prace prowadzi IPN wspólnie z ukraińskim partnerem – przedsiębiorstwem „Wołyńskie Starożytności” – przy udziale Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Stowarzyszenia Huta Pieniacka.
Możliwość podjęcia prac jest efektem wieloletnich zabiegów. Jak pisaliśmy w lutym, Małgorzata Gośniowska-Kola wystosowała list otwarty do ambasadora Ukrainy Wasyla Bodnara, domagając się konkretnej decyzji w sprawie ekshumacji.
„Wyrażam nadzieję, że wreszcie otrzymamy konkretną i wiążącą deklarację, a żyjący świadkowie oraz rodziny mieszkańców Huty Pieniackiej doczekają się godnego pochówku swoich bliskich" – pisała wówczas.
Przełom nastąpił jesienią 2025 roku. 9 października wiceminister kultury Ukrainy Andrij Nadżos pisemnie oświadczył, że nie ma barier formalnych dla ekshumacji w Hucie Pieniackiej. Osiem dni później IPN skierował do Kijowa stosowną dokumentację.
Źrodło: Małgorzata Gośniowska-Kola, IPN, PAP, Onet.pl
Komentarze 0