W nocy z soboty na niedzielę w domu jednorodzinnym we Wróblowie w gminie Sława doszło do pożaru kotłowni. Właściciel zdążył zareagować, bo obudził go alarm czujki dymu. Ogień nie przedostał się do pokojów mieszkalnych. Straty są duże, ale nikt nie ucierpiał.
Straż pożarna otrzymała zgłoszenie przed godz. 2.00 w nocy z 11 na 12 kwietnia. Źródłem ognia było urządzenie podajnika w kotłowni na pellet. Kotłownia znajdowała się wewnątrz budynku mieszkalnego.
Właściciela ze snu wyrwał alarm czujki dymu. Gdyby nie to urządzenie, ogień mógł rozprzestrzenić się po domu w znacznym stopniu.
Pożar strawił wyposażenie kotłowni i drzwi. Duża część mieszkania została okopcona. Przyczyna pożaru będzie ustalana.
Do Wróblowa przyjechały Państwowa Straż Pożarna ze Wschowy, dwa zastępy OSP Sława, OSP Śmieszkowo, Zespół Ratownictwa Medycznego oraz policja. Strażacy zakończyli działania po godz. 5.00 rano.
Nikt nie odniósł obrażeń.
W przypadku pożaru we Wróblowie kluczowa okazała się czujka dymu. To nie pierwszy raz w powiecie. W listopadzie ubiegłego roku podobne urządzenie zapobiegło tragedii pięcioosobowej rodziny ze Wschowy.
Przypomnijmy – znowelizowane przepisy o ochronie przeciwpożarowej nakładają obowiązek montażu czujek dymu i tlenku węgla w domach i mieszkaniach z piecami do 1 stycznia 2030 roku. Warto jednak nie zwlekać i zaopatrzyć się w urządzenia wcześniej.
Komentarze 0