TERAZ20°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama

Pochodzi z Lginia i właśnie zdobył srebro ME. Po zawodach pochwalił się czymś ważniejszym niż medal

szw
SZW wt., 9 czerwca 2026 14:40

Polska drużyna zdobyła srebrny medal Mistrzostw Europy w Biegach Off-Road w słoweńskim Kamniku. Wszyscy trzej polscy zawodnicy dobiegli w pierwszej dziesiątce. Wśród nich Rafał Matuszczak – biegacz wywodzący się z Lginia.

reklama
Reprezentacja Polski Rafał Matuszczak pierwszy z lewej.
Reprezentacja Polski – Rafał Matuszczak pierwszy z lewej. / Autor: Rafał Matuszczak

Trail Race 52 km. Trasa przez słoweńskie góry

Bieg wystartował 6 czerwca o godzinie 9:00. Trasa liczyła 52 km przy przewyższeniu sięgającym 2450 metrów. Polskę reprezentowali Marcin Kubica, Marcel Fabian, Rafał Matuszczak i Dawid Malina.

Malina nie dotarł do mety. Do drużynowego podium wystarczyły czasy trzech pozostałych. Kubica zajął 5. miejsce z wynikiem 4:08:59, Fabian – 9. (4:13:32), Matuszczak – 10. (4:13:55). Indywidualnie triumfował Francuz Frédéric Tranchand (3:55:14). Drużynowo Francja zdobyła złoto, Polska srebro, Hiszpania brąz.

„Na papierze” Polacy mieli trzecią średnią w punktacji ITRA spośród wszystkich zgłoszonych ekip – za Włochami i Francuzami. Wyszli z rywalizacji lepiej, niż zapowiadały rankingi.

Radał Matuszczak: Nie było opcji, żeby tego biegu nie skończyć

Rafał Matuszczak od startu biegł w czołówce, trzymając własne tempo.

– Nie przejmowałem się, że ktoś mnie wyprzedza, że ktoś mnie goni. Po prostu starałem się mieć swój własny rytm – opowiadał po biegu za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Do 33. kilometra dzielił trasę z Marcinem Kubicą – spotkali się na szczycie Velikiej Planiny i zbiegli razem. Na ostatnim dłuższym podbiegu zaczęły go łapać poważne skurcze.

– Złapał mnie skurcz w stopę i dosłownie nie wiedziałem, co zrobić. Zatrzymałem się i złapałem za stopę. Żeby dokończyć ten podbieg, zatrzymałem się jeszcze pięć razy – relacjonował.

Przy 38. kilometrze, gdy do mety zostało 14 km, nie był pewien, czy dobiegnie. Na trasie dowiedział się o zejściu Maliny. Chwilę później minął go Marcel Fabian.

– On dał mi taką mowę motywacyjną, że nie było opcji, żeby tego biegu nie skończyć – powiedział Matuszczak.

Dociągnął do mety, mimo że skurcze towarzyszyły mu przez kilkanaście kolejnych kilometrów.

– Dowiozłem to do końca, naprawdę męcząc się na zbiegu. Szczególnie na błotnistym terenie – przyznał.

Drugi srebrny medal z rzędu. Słowenia znów szczęśliwa

Dla Matuszczaka i Fabiana to drugi drużynowy srebrny medal ME z rzędu. Pierwszy zdobyli w 2024 roku we francuskim Annecy. Wówczas Polska po raz pierwszy w historii sięgnęła po seniorski medal tej rangi w biegach górskich – ekipę uzupełniali Dawid Malina i Miłosz Szcześniewski z gminy Wschowa.

Wcześniej, w barwach LLKS Osowa Sień, pod okiem trenera Andrzeja Orłowskiego zdobywał tytuły Mistrza Polski w kategoriach U16 i U18 oraz srebrny medal Mistrzostw Świata Juniorów w Biegach Górskich.

Z samą Słowenią biegacz pochdozący z Lginia ma szczególne więzi. Jako junior wygrał tam Puchar Świata U18 w biegach górskich.

– Cieszę się, że to wydarzyło się w Słowenii. Mam same dobre wspomnienia z tym krajem i fajnie jest dołożyć kolejne – mówił po biegu.

Sam ocenił swój wynik krytycznie, ale nie ukrywał satysfakcji.

– Mimo że to nie jest bieg moich marzeń, bo wydaje mi się, że stać mnie na trochę więcej, to dalej jestem mega zadowolony – zaznaczył.

Po powrocie do kraju czeka go zmiana nie tylko w gablotce z trofeami. Kończąc relację z wyścigu, napisał: „wracam do domu do żony i czeka nas jeden z piękniejszych etapów w naszym życiu. Trzymajcie kciuki, żebyśmy byli dobrymi rodzicami".

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś artykuł do końca. Osiągnąłeś sukces sportowy? Pochwal się swoimi osiągnięciami na zw24.pl

Reklama

Podsumowanie

    Widziałeś coś ciekawego?

    Dodaj zdjęcie, film lub informację z miasta.

    Dodaj zw24.pl
    reklama
    Santander

    Komentarze 0

    reklama
    zw24 Zgłoś zdarzenie

    Dla Ciebie

    20°C

    Pogoda

    Kontakt

    Nekrologi