Ewa Reimann z Goli odebrała 21 maja Nagrodę Korczaka 2026 w kategorii Liderzy zmian w edukacji i życiu społecznym. Na galę w Warszawie nie mogła przyjechać ze względów zdrowotnych – w jej imieniu wyróżnienie odebrał syn, który był też autorem jej kandydatury.
Zgłoszenie Ewy Reimann do nagrody złożył jej dorosły syn. W uzasadnieniu podkreślił, że postawa matki była przykładem determinacji i siły, a jej codzienny trud wychowawczy – inspiracją do pokonywania własnych ograniczeń.
Reimann ukończyła zasadniczą szkołę zawodową i nie pracowała zawodowo jako nauczyciel ani wychowawca. Wychowała ośmioro dzieci. Wśród nich są dziś nauczyciele, pielęgniarki specjalistki, przedsiębiorcy, specjaliści techniczni i doktor nauk społecznych.
W komentarzu opublikowanym po ceremonii Reimann opisała, co przez lata starała się przekazać dzieciom.
– Przez całe życie starałam się wychowywać moje dzieci tak, aby były przede wszystkim dobrymi ludźmi. Nie idealnymi. Nie najlepszymi. Ale dobrymi. Takimi, którzy umieją zauważyć drugiego człowieka, podać rękę, wysłuchać, przytulić, powiedzieć przepraszam i kocham – napisała.
Wartości Korczaka traktowała jako praktykę, a nie teorię.
– One były codziennością. Były obecne przy wspólnym stole, w rozmowach późnym wieczorem, ucząc dzieci szacunku do innych, ale też do samych siebie – wyjaśniła.
Nagrodę przyznaje Uczelnia Korczaka – Akademia Nauk Stosowanych, działająca od 1993 roku i kształcąca w obszarze pedagogiki, psychologii i polityki społecznej. Kapituła wyłania laureatów we współpracy z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Janusza Korczaka (IKA).
Wyróżnienie trafia do osób i instytucji działających na rzecz praw i podmiotowości dziecka, tworzących nowoczesne rozwiązania edukacyjne lub wspierających dzieci i rodziny w trudnych sytuacjach.
– Wychowanie ośmiorga dzieci nauczyło mnie jednego: każde dziecko chce być zauważone i kochane dokładnie takie, jakie jest. Każde potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, rozmowy i obecności. Czasem bardziej niż nowych rzeczy czy wielkich słów – zaznaczyła Reimann.
Na zakończenie dodała:
– Jeśli po latach moje dzieci potrafią kochać ludzi, szanować drugiego człowieka i nie przechodzić obojętnie obok czyjegoś cierpienia, to znaczy, że wszystko miało sens.
Komentarze 1