Bezpieczne kąpiele na półkolonii w Lginiu
Środa, 17 lipca 2013 o 15:36, autor: marta 1
Jeszcze raz udaliśmy się z wizytą do Lginia, aby sprawdzić jak bawią się dzieci na organizowanych przez gminę Wschowa półkoloniach. Rozmawialiśmy z uczestnikami, ale postanowiliśmy przyjrzeć się też pracy ratownika
Bezpieczeństwa dzieci w wodzie pilnuje Dawid Basikowski ratownik z 16 letnim stażem oraz młodszy ratownik. Kąpiele odbywają się też pod bacznym okiem opiekunów, którzy obserwują dzieci z brzegu.
- Do pomostu jest głęboko na około 1,20 m. Trzeba jednak pilnować, żeby dzieci nie wypłynęły za pomost - mówi ratownik. - Dzieci, które nie umieją pływać zostają w płytszej wodzie tzw. brodziku, gdzie głębokość wynosi 50 cm. Nawet najmłodsi amatorzy kąpieli wymagają bacznej uwagi. Zdarza się, że w wodzie przy brzegu przewracają się 2, 3 letnie dzieci i te miejsca trzeba więc obserwować.
W czasie trwania półkolonii nie wydarzył się żaden groźny wypadek. - Chciałbym jednak przestrzec wszystkich kąpiących się. Nie należy się przepychać i podtapiać, bo takie zabawy mogą się źle skończyć - ostrzega Basikowski.
Dzieci w wodzie bawiły się wyśmienicie. Były podzielone na 15 osobowe grupy. Każda grupa kąpała się 15 minut. - Woda jest bardzo ciepła. Pływamy, nurkujemy, bawimy się. Jest fajnie - mówi Natalia ze Wschowy.
- Bawimy się tez pod wodą, ale tam nic nie widzę, bo mam zamknięte oczy - zdradza Amelia z Osowej Sieni. - Otwieram oczy tylko jak mam gogle.
- Ja nurkuje z otwartymi oczami - mówi inny uczestnik półkolonii. - Widać piasek, kamienie i małże. Jest zielono.
- Budujemy też zamki z piasku - mówi Natalia. - Robimy rzeczki, do których wpływa woda z jeziora.
Dzieci były na wycieczce w Brennie. - Tam widzieliśmy strusie, koniki, owieczki i krówki - wylicza dziewczynka ze Wschowy.
Uczestnicy chwalą sobie lgińską kuchnię. Wczorajszy kapuśniak był ponoć lepszy niż u mamy. (mij)
[nggallery id=967]