W nocy z 22 na 23 lutego zawalił się komin zabytkowego domu jednorodzinnego przy ul. Nowej we Wschowie. Cegły spadły na dach i podwórko, a na ścianach budynku pojawiły się pęknięcia. Nadzór budowlany wydał zakaz użytkowania piętra i poddasza, odcięto gaz. W domu mieszka matka z dwiema córkami – 12-latką i 8-latką.
Sprawę zgłosił do redakcji zw.pl syn właściciela budynku, który przebywa za granicą. Na nasze pytania odpowiadał syn właściciela budynku, który przebywa za granicą, w kontakcie z rodziną we Wschowie.
Z protokołu kontroli budowlanej wynika, że po zawaleniu komina nakazano odgruzowanie pomieszczeń, uporządkowanie i zabezpieczenie terenu. Zakazano użytkowania piętra i poddasza oraz korzystania z instalacji grzewczej. Podczas kontroli unieruchomiono piecyk gazowy do podgrzewania wody – z zakazem podłączania i uruchamiania. Nakazano odcięcie gazu przez zakręcenie zaworu.
Roboty zabezpieczające ma wykonać wyspecjalizowana firma. W budynku nie ma ogrzewania ani ciepłej wody.
Właściciel domu zmarł 15 stycznia tego roku. 2 grudnia 2025 r. usłyszał diagnozę – zaawansowany nowotwór z przerzutami. Lekarze dawali mu maksymalnie trzy miesiące życia. Nie przeżył sześciu tygodni.
– Wszystko działo się tak szybko, że nie było żadnej możliwości załatwienia formalności ani przepisania domu – opisuje syn.
To nie pierwszy nagły zgon w rodzinie. Matka właściciela budynku zmarła w 2016 roku – trafiła do szpitala z bólem brzucha i odeszła po kilku dniach z powodu niewykrytej wcześniej wrodzonej wady serca. Postępowania spadkowego nie wszczęto po żadnym z rodziców. Córka wyjaśnia:
– Po jego śmierci nic nie jest jeszcze załatwione, bo to wymaga czasu i nikt z nas nie jest w stanie zrobić tego od razu. Siostry zbierają dokumenty, a ja i brat jesteśmy za granicą.
Rodzice nie mieli żadnych długów ani obciążeń hipotecznych na nieruchomości. Rodzeństwo – a jest ich pięcioro – chce dom uratować, ale nie jest w stanie samodzielnie pokryć kosztów remontu.
Matka z córkami formalnie zajmuje parter, bo piętro i poddasze objęte są zakazem. W praktyce często nie da się tam wytrzymać.
– Siostra z dziećmi czasem śpi w domu na parterze, a czasem u drugiej siostry – relacjonuje córka właściciela. – W domu nie ma ogrzewania ani ciepłej wody, więc często muszą uciekać do rodziny, bo jest zimno i niebezpiecznie.
Obecnie matka z dziećmi pomieszkuje u rodziny, gdzie w dwóch pokojach śpi w sumie osiem osób, w tym piątka dzieci.
– W takich warunkach nie da się normalnie funkcjonować, dlatego mieszkanie interwencyjne jest naprawdę potrzebne jak najszybciej – mówi rodzina.
Z prawnikiem nikt z rodziny jeszcze nie rozmawiał. Jak przyznaje syn, wynikało to głównie z niewiedzy. O tym, że w powiecie wschowskim działają punkty nieodpłatnej pomocy prawnej, dowiedzieli się dopiero teraz – po rozmowie z naszą redakcją.
Rodzina znalazła dokument z 1982 roku wydany przez Urząd Miasta i Gminy Wschowa. Wynika z niego, że już wtedy budynek wymagał kapitalnego remontu.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego przez ponad 40 lat nie doszło do napraw, kryje się w historii rodziny. Ojciec pracował fizycznie, ale kilka lat przed śmiercią matki miał poważny wypadek w pracy w Niemczech – spadł z drabiny, miał stopę w drutach. Nie miał pełnego ubezpieczenia i przez lata walczył o rentę. Matka nie pracowała zawodowo – wychowywała pięcioro dzieci, była przewlekle chora na anemię.
– Dom był łatany doraźnie, na ile pozwalały finanse i zdrowie rodziców – tłumaczy syn. – To nie jest kwestia zaniedbania, tylko braku realnych możliwości działania.
Dom przy ul. Nowej jest wpisany do rejestru zabytków. Bez decyzji konserwatora zabytków nie można wykonać żadnych prac. A bez uregulowanego spadku nie da się o taką decyzję wystąpić.
– Bez spadku nie możemy nic zrobić przy domu ani prosić o pomoc – podkreśla córka. – Urzędy reagują bardzo wolno, a rodzina nie ma środków ani możliwości, żeby samodzielnie poradzić sobie z taką sytuacją.
Tymczasem Gmina Wschowa umożliwia właścicielom zabytków ubieganie się o dofinansowanie pokrywające do 70 proc. kosztów remontu.
We wrześniu 2025 roku radni przyznali ponad 240 tys. zł dotacji na remont elewacji kamienic zaledwie kilka numerów dalej – przy ul. Nowej 10 i Jasnej 2. Niedługo potem do UMiG wpłynęło aż 20 kolejnych wniosków od wspólnot mieszkaniowych.
Mechanizm wsparcia istnieje. Ale żeby po nie sięgnąć, trzeba spełnić szereg wymogów, przede wszystkim być właścicielem. A właściciela w praktyce nie ma.
Rodzinie ciąży presja czasu:
– Nadzór budowlany wywiera na nas nierealną presję, by rozstrzygnąć sprawy spadkowe w kilka dni, co jest prawnie niemożliwe – mówi syn przebywający za granicą.
Siostra dodaje, że większość komunikacji z nadzorem odbywa się telefonicznie, bez pisemnych decyzji.
– Siostra bardzo się boi, bo nie wie, jakie mogą być konsekwencje – relacjonuje. – Nie wiemy dokładnie, co nam grozi, bo nikt nam tego jasno nie powiedział. Dom niszczeje, a siostra z dziećmi nie ma gdzie iść.
Centrum Usług Społecznych we Wschowie poinformowało naszą redakcję, że zaproponowało mieszkance wsparcie w zakresie zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. CUS pozostaje w gotowości do udzielenia dalszej pomocy adekwatnej do sytuacji oraz obowiązujących przepisów prawa.
Jak ustaliliśmy w rozmowie z rodziną, kobieta nie odmówiła pomocy – została wpisana jako osoba bezdomna z pierwszeństwem do lokalu z zasobów gminy. Czeka na konkretną propozycję mieszkania, w którym będzie mogła funkcjonować z dwójką dzieci.
Rodzina zwróciła się do redakcji z prośbą o nagłośnienie sprawy.
– Sami sobie nie poradzimy – podsumowuje syn. – Najważniejsze jest dla nas, żeby siostra z dziećmi jak najszybciej otrzymała bezpieczne mieszkanie. A jeśli chodzi o dom, zależy nam na tym, żeby instytucje pomogły znaleźć rozwiązania, które pozwolą go zabezpieczyć i doprowadzić do remontu zgodnie z przepisami.
Rodzina zastrzega, że nie oczekuje wsparcia finansowego od czytelników. Chce, aby sprawa została potraktowana poważnie przez odpowiednie instytucje.
Jak rozwiązać ten problem? Zachęcamy do komentowania
Komentarze 0