Ktoś celowo rozbił przedni reflektor w samochodzie, który przez kilka dni stał w strefie płatnego parkowania przy dworcu kolejowym w Lesznie – opisuje w liście do redakcji zw.pl mieszkaniec Sławy. Auto zostawił tam na czas dalekiej podróży pociągiem, a po powrocie, jak twierdzi, kilka śladów wykluczało zwykłą stłuczkę.
Historię przesłał do redakcji w obszernym liście, w którym opisuje ją krok po kroku. Z powodu dalekiego, kilkudniowego wyjazdu pociągiem pojechał – jako mieszkaniec gminy Sława – samochodem na dworzec kolejowy do Leszna. W tamtejszym Biurze Strefy Płatnego Parkowania wykupił pięciodniowy abonament, a auto zostawił na ul. Dworcowej, w wolnym miejscu naprzeciwko salonu gier. Zgodnie z otrzymaną w biurze instrukcją za szybą zostawił informację o abonamencie i wyruszył w podróż.
Po powrocie czekała go, jak sam to ujął, „przykra niespodzianka” – rozbity przedni reflektor po stronie pasażera.
Autor listu wskazuje na kilka szczegółów, które w jego ocenie dowodzą, że nie była to zwykła kolizcja. Samochód stał przodem do chodnika, z dala od jezdni – gdyby więc doszło do kontaktu z innym pojazdem, reflektor nie mógłby zostać uszkodzony w ten sposób.
Sam charakter zniszczenia, jak opisuje, jednoznacznie wskazuje na użycie jakiegoś narzędzia lub przedmiotu. Zwraca też uwagę, że uszkodzona strona samochodu była trudniej widoczna dla kierowcy wracającego od strony dworca – co jego zdaniem świadczy o rozmyślnym działaniu, a nie o przypadku.
Kto i dlaczego miałby to zrobić? Autor zgłoszenia zastrzega, że to już tylko przypuszczenia. „Komuś pojazd musiał bardzo przeszkadzać, więc na nim wyładował swoje frustracje” – pisze w liście do redakcji. Nie wyklucza też innego wytłumaczenia: może przez przypadek zajął miejsce, które ktoś traktował jak „swoje zastrzeżone”, choć to zwykły, ogólnodostępny odcinek strefy płatnego parkowania.
W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak doszło do uszkodzenia pojazdu, czytelnik zwrócił się do Biura Strefy Płatnego Parkowania oraz do Straży Miejskiej w Lesznie. Tam dowiedział się, że na ul. Dworcowej nie ma kamer.
Jego zdaniem to właśnie ten brak, zestawiony z zasadami samego abonamentu, pozwolił sprawcy działać bez świadków i bez obawy przed konsekwencjami.
Najwięcej wątpliwości budzi w czytelniku sam wymóg wykładania za szybą informacji o wykupionym abonamencie. „Szkoda tylko, że wykupując abonament kilkudniowy należy za szybą wykładać plakietkę z tą informacją” – zauważa w liście. Zaraz potem stawia pytanie, na które sam nie znajduje odpowiedzi: „Jeżeli kontrolujący opłaty za parkowanie potrafią sprawdzić, czy ktoś płaci za pomocą aplikacji telefonicznej, to dlaczego nie mogą sprawdzić wykupienia abonamentu bez informacji za szybą?”
Zdaniem autora listu to właśnie ta widoczna z zewnątrz informacja – zestawiona z obcą rejestracją i wielodniowym postojem – zamienia auto w łatwy cel. „Informacja, że samochód z obcą rejestracją zaparkowany jest na kilka dni w okolicach dworca, to jak się okazuje wymarzona okazja dla takich frustratów i wandali” – podsumowuje.
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś artykuł do końca. Ktoś uszkodził Twój pojazd? Opisz sprawę na zw24.pl
Komentarze 1