Już wkrótce na portalu wywiad z paniami Zofią Tomczak i Martą Tomczak (na zdj.), byłą i obecną kierowniczką Zespołu Pieśni i Tańca im. M. Krechowca w Krzepielowie. Dzisiaj zamieszczamy fragment wypowiedzi pani Zofii Tomczak.
reklama
Wykryto bloker reklam!
Treść artykułu została zablokowana, ponieważ wykryliśmy, że używasz blokera reklam. Aby odblokować treść, proszę wyłączyć bloker reklam na tej stronie.
- Mój tato, po powrocie z robót przymusowych w Niemczech, przyjechał tutaj do Krzepielowa. Nie wrócił na kresy skąd pochodził, wiedział że tam Polski nie będzie, dlatego zamieszkał tutaj. A społeczeństwo Krzepielowa było bardzo skłócone, część osób pochodziła zza Buga, część z poznańskiego inna grupa z centralnej Polski i tak to się wszystko we wsi kotłowało. Tato wpadł wtedy na taki pomysł, żeby zawiązać grupę która zintegrowałaby tutejszych mieszkańców. I przy współpracy miejscowej nauczycielki, dyrektora szkoły oraz pani ze Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”, tak to się chyba wtedy nazywało, zawiązali na początku grupę teatralną i dopiero przy tej grupie powstała grupa taneczna. Stało się tak dlatego, że pierwszą sztuką jaka została przez nich wystawiona to byli „Karpaccy górale”, w której trzeba było tańczyć i w ten sposób zawiązało się sześć par tanecznych - mówi Zofia Tomczak wieloletnia kierowniczka Zespołu Pieśni i Tańca im. M. Krechowca w Krzepielowie
Aleksander Ziemek:
Zofia Tomczak: O nie. Jeżeli chodzi o pierwszy występ to moja ciotka opowiadała, że w jego trakcie grupa mieszkańców usiadła na końcu i specjalnie przeszkadzała występującym. W końcu ci nie wytrzymali. Wywiązała się wielka bójka, kobiety podobno przez okna uciekały. Ale sukces jaki grupa odniosła w okolicy i pewnego rodzaju duma, że o Krzepielowie mówiło się dobrze w większych miastach, pomału przekonała tych najbardziej opornych do zespołu.
Komentarze 0