Wschowska ,,Unia" miała swój tor żużlowy

Piątek, 17 sierpnia 2018 o 17:25, aktualizacja Poniedziałek, 27 sierpnia 2018 o 14:17, autor: 21 3863
Wschowska ,,Unia

Po 1945 roku działał we Wschowie klub motorowy ,,Unia", za jego sprawą organizowano we Wschowie wyścigi uliczne, a także starano się powołać do życia sekcję żużlową. Starania to nie byle jakie, ponieważ w 1948 roku bieżnię stadionu lekkoatletycznego zamieniono w tor żużlowy. Wschowski tor testowała między innymi legenda polskiego i europejskiego żużla - Alfred Smoczyk.

Na informację o wschowskim klubie motorowym ,,Unia" trafiłem w publikacji Barbary Ratajewskiej ,,Wschowa w latach 1945-1950. W 70. rocznicę powrotu do Polski". Co ciekawe, przypis do tej informacji odsyła do pracy magisterskiej Rodryga Wiśniewskiego ,,Dzieje Szkolnego Klubu Sportowego „Sparta” przy Liceum Ogólnokształcącym we Wschowie w latach 1947-1972", Poznań 1976. Nie będę ukrywał, że szczęśliwie dotarłem do pracy magisterskiej pana Rodryga, z której wynika, że klub sportowy ,,Unia" był jednym z pierwszych klubów, który powstał we Wschowie po jej wyzwoleniu. Działał prężnie na terenie całego ówczesnego województwa poznańskiego, a wyścigi uliczne przyciągały znanych zawodników. Ze zdjęć, które posiada pan Zdzisław Rygusik, można wnioskować, że w zawodach uczestniczyło co najmniej kilkunastu zawodników, a trasa zawodów biegła na pewno ulicą Niepodległości.

W pracy magisterskiej Rodryga Wiśniewskiego czytamy: ,,Bardzo żywotny był po wyzwoleniu klub motorowy ,,Unia", którego założycielami byli Stankowski, Trybocki, Pawełkiewicz, Nowacki i inni. Z inicjatywy motoklubu ,,Unia" czyniono próby utworzenia we Wschowie sekcji żużlowej. W roku 1948 bieżnia stadionu lekkoatletycznego zamieniona została na prowizoryczny tor żużlowy, a w zawodach propagandowych (w znaczeniu popularyzujących - przyp. red.) startowali ojciec i bracia Smoczykowie z Leszna. Brak sprzętu nie pozwolił na rozwój sekcji żużlowej, a Wschowa straciła bieżnię lekkoatletyczną o doskonałej nawierzchni zasypanej grubą warstwą żużlu i zdewastowaną doszczętnie przez motory" (s.19).

Klub ,,Unia" działał do 1950 roku. Dowiadujemy się o kłopotach klubu przy okazji posiedzenia Zarządu Związkowego Klubu Sportowego ,,Ogniwo". ZKS ,,Ogniwo" powstał 15 maja 1950 roku, a posiedzenie Zarządu, o którym mowa miało miejsce 31 lipca 1950 roku. Wtedy to głos zabrał ,,obywatel Stankowski" przedstawiciel ,,Unii", który obszernie zrelacjonował powstanie, rozwój i upadek klubu motorowego. Stankowski przekonywał Zarząd ZKS ,,Ogniwo", aby przejął klub motorowy. Niestety członkowie Zarządu uznali, że to zbyt drogi sport i najzwyczajniej w świecie finansowo nie opłaca się ani organizować zawodów motorowych, ani utrzymywać odpowiedniego sprzętu motorowego. Odłożono ten temat na czas późniejszy i wszystko wskazuje na to, że tego też dnia ostatecznie klub motorowy ,,Unia" stracił wszelkie nadzieje na kontynuację swojej działalności.

Rafał Klan/zdjęcia pochodzą ze zbiorów Pana Zdzisława Rygusika

Poniżej zamieszczamy dwa zdjęcia, które udostępniamy dzięki zgodzie i życzliwości Pana Zdzisława Rygusika. Są to zdjęcia z wyścigów ulicznych, jakie odbywały się we Wschowie. Jedno zdjęcie na pewno przedstawia ulicę Niepodległości. Nie ma natomiast pewności na jakiej ulicy zrobiono drugie zdjęcie. Może ktoś z Państwa będzie wiedział?

REKLAMA

Komentarze (21)

avatar
~Kotwicki Jan
17.08.2018 19:57

Pamiętam tamte wyścigi. Stałem naul. Kościuszki, schowałem się za lipą i za każdym przejazdem ryczącego motoru / bez tłumików/, zamykałem oczy i zakrywałem uszy. Naprawdę byłem przerażony. Motocykle nadjeżdżały ul. Kościuszki od strony miasta i skręcały w Ogrodową, do końca i w lewo w Obr. Warszawy. Pierwszy budynek Ogrodowej po prawej był obłożony bloczkami za słomy. Ale były to lata po 1950 bo z rodzicami przywędrowaliśmy do Wschowy z Ośna Lubuskiego ok 1951 lub 52 roku. Jestem tych inf. absolutnie pewny! Jeżeli jesteśmy przy wschowskim sporcie to nie sposób pominąć boksu, podnoszenia ciężarów no i drugoligowej Pogoni w koszykówce! Było to jednak bardzo dawno temu.

avatar
~do Kotwickiego .
18.08.2018 07:42

No panie Kotwicki to pan masz wyobraźnię wybujałą . Zapewne pan jeszcze w drewnianym wózeczku machał im swoją rączką na powitanie ? . Jakoś te papiery " ormowskie " co były na milicji obywatelskiej mówią coś innego niż pan tu nam opowiadasz . A może pan pamiętasz jak się pan urodził i jaka była wtedy pogoda ? .

avatar
~Zaciekawiony
18.08.2018 12:22

Jakie papiery Ormowskie ?

avatar
~aj aj
17.08.2018 21:40

Wschowę nie wyzwalano, lecz zdobyto, to tak na marginesie gwoli ścisłości:)

avatar
~;)
18.08.2018 08:54

I o takich tematach warto by było tu pisać ☺️

avatar
~marek
18.08.2018 08:38

a kiedy Wschowę wyzwolą z tzw. lubuskiego i wróci do wielkopolskiej macierzy, w której była od 1341 roku

avatar
~Fan
18.08.2018 10:26

No panie Klan aleś mi pan zaimponował!

avatar
~mieszkaniec
18.08.2018 10:49

2 zdjęcie to kamienica na ul. Zielony Rynek, vis a vis US.

avatar
~Fan Miłosza
18.08.2018 20:42

To nie ten dom.Nawet Steve Wonder, by to zauważył ;)

avatar
~R8
19.08.2018 12:52

Do ~Fan Miłosza - że nie ten to już wiemy, ale teraz pytanie, który to budynek "cwaniaczku"?

avatar
~ext7
18.08.2018 15:51

Może dziwne to zabrzmi ,ale wydaje mnie się, że nawet taki plugawy postępek skretyniałego wandala(tego co zabytkowy mur zniszczył) ,może zaowocować czymś pozytywnym. Śmiała teza-nieprawdaż??? Ale, przecież ,gdyby nie ten ,to na ZW nie pojawiłyby się te KAPITALNE artykuły Rafała. Innymi słowy naszemu redaktorowi(ZW) potrzebny jest „detonator”.. ! Dlaczego mnie się te Rafałowe publikacje spodobały? Chyba dlatego ,że lubię „oglądać fotografie” z lat minionych.

avatar
~Jacek D.
19.08.2018 17:07

...w/g mnie na drugim zdjęciu przedstawiony jest budynek Poczty Polskiej w Górze /proszę porównać na wikopedii/...może nasi zawodnicy tam startowali i dlatego jest to zdjecie... ale mogę się mylić.

avatar
~do powyżej
19.08.2018 20:24

Nic się nie mylisz to zdjęcie przedstawia ten budynek poczty w Górze .

avatar
~Maciej Nowodworski
20.08.2018 18:13

Zdj. nr. 2 to jest Poczta w Górze, 100%. Co do wyścigów we Wschowie, to spóźnił się Pan , bo mój ojciec właśnie zmarł. Opowiedziałby dużo rzeczy. O ile nie mylę ludzi to najlepsza w wyścigach była kobieta, Pani Niedźwiedzińska. Jej mąż prowadził księgarnię na Niepodległości/sklep motoryzacjny Nowackiego vis-a-vis aktualnej chyba księgarni we Wschowie/, później wyjechał do Warszawy. Baba odwijała podobno manetkę jak Valentino Rossi, a stary siedział w wózku bocznym motocykla i robił za balast raz na ziemi raz w powietrzu. Tyle sobie przypominam z opowiadań ojca.

avatar
~Do Nowodworskiego
21.08.2018 12:30

Wyjechali ale nie do Warszawy lecz do Poznania .

avatar
~Maciej Nowodworski
21.08.2018 17:01

Dziękuję za sprostowanie, coś tam zapamiętałem. Mogę mylić nazwiska itp. jak pisałem. Wyścigi te były na pewno czymś dla chłopaka, który jak większość rówieśników dzieciństwa nie miał. Zapamiętał je na zawsze. Może Pan Nowacki, który prowadził sklep motoryzacyjny mógłby powiedzieć więcej.

avatar
~do powyżej
21.08.2018 18:19

Niestety ci co by mieli do powiedzenia co działo się w tamtych czasach już odeszli lub pamięć im zawiodła . Mnie utkwił obraz z dzieciństwa na temat pana Niedźwiedzińskiego tylko taki że miał samochód Skodę z budą i ze prowadził sklep z książkami .

avatar
~Jan Kotwicki
21.08.2018 19:15

Z córką Pana Niedżwiedzińskiego chodziłem do jednej klasy w podstawówce.

avatar
~Panie Rafale...
22.08.2018 00:09

Wydaje mi się, że na tym zdjęciu zawodników w Górze / zdj.nr.2/ młoda Pani Niedźwiedzińska z księgarni jest siódma od lewej, obrócona twarzą do jury zawodów. Proszę niech to ktoś zweryfikuje. Poza tym na zdjęciu widać jak te zawody nie wzbudzały oczekiwanego entuzjazmu ;-) społeczeństwa, pomijając wrażenie, że naród walił drzwiami i oknami budynku Poczty Polskiej /szkoda, że kadr nie ujął piętra/, to ekipa na wysokości bramy za Pocztą, a zwłaszcza ludzie na słupach od bramy nie byli chyba z przymusu partyjnego. Wschowa, Góra Ślaska, lata pięćdziesiąte to nie Monte Carlo i F1, ale coś z tego klimatu było wtedy po prostu w ludziach. Mimo stalinizmu mieli jaja, bo urodzili się wolni. Nie przeszłoby dzisiaj w 21ym wieku zorganizowanie motocyklowych zawodów ulicznych "żużlowców" w żadnym chyba mieście w Polsce, bo Ci Ludzie nie rzadko pokonywali zakręty poślizgiem kontrolowanym/ buksujące koła na pełnym gazie z kierownicą w drugą stronę stronę/ , do tego jeszcze pewnie bez tłumików. Ryk musiał być okropny. Biletów nie było, kasa świecić zaczęła pustkami,a po przeniesieniu zawodów na stadion i jego zaoraniu podejrzewam, że Apolinarski nie za bardzo chciał wyrównywać bieżnię za uścisk dłoni prezesa, sponsorów nie było, a on miał inne priorytety. Powiewał sztandar PZPR, hulał stalinizm i przemawiał Bierut. Normalnych asymilowano , więc i temat umarł. Czy tak było, myślę, że tak.

avatar
~do powyżej
22.08.2018 07:36

Normalnie temat umarł nie tylko z tego powodu , lecz umarł z powodu braku części do sprzętu z demobilu . Przecież jeszcze nie było produkcji motorów w ówczesnym P.R.L . Zawodnicy i zwykli ludzie sprzęt pozyskiwali z demobilu , złomy i stodół u przysłowiowego chłopa .

avatar
~miało być o zawodach i coś o moim ojcu Panie Rafale to jest ...
23.08.2018 09:15

Zgadza się, niezaprzeczalnymi podwalinami sekcji motorowej były pewnie niemieckie motocykle wojskowe z wózkami /pozostawione jak wszystkie pojazdy z braku paliwa/ z hangaru Grenzschutzu/ warsztaty Szkoły Zawodowej/ skąd "gówniarze" zjeżdżali nimi we dwóch na sucho tym samym łukowatym zjazdem co wojsko ochrony pogranicza na sam dół dla przyjemności i zostawiali je na dole, bo za ciężkie były, a w hangarze było ich więcej. Taka zabawa była. Skończyły się te motory, to i zawodów nie było potem na czym robić. Racja. Pogranicznicy odpalali je na pych "z dwójki" po cichu, na to był ten zjazd tam. Benzyny nie było to zostały. Jak i dwa tygrysy na polu na przeciwko Sióstr Salezjanek. Jeden miał przestrzeloną lufę , a drugi wkręconą gąsienicę w druty. Jeden był zwykły drugi miał barwy pustynne z Afrikakorps i miały te czarne krzyże. Starsi chłopcy wczołgali się do jednego z nich i słychać było i widać jak kręcą wieżyczką, któryś ze starszych pociągnął za spust nie wiedząc, że jest załadowany i strzelił. Trafił na całe szczęście w ziemię przed murem cmentarza żydowskiego, co go potem rozebrali na budowę Warszawy. Zaraz siostry poleciały czy nic im się nie stało, spierdzielali jak popadło we wszystkie kierunki. Afera była. Myśleli, że Werwolf. Przywieźli agregat z Poznania i cięli palnikiem , aż pocięli na kawałki. Mój ojciec mieszkał w małym pokoiku na poddaszu ze starszą siostrą i mamą u Sióstr Salezjanek, bo razem z nimi wrócili do Polski. Nie wolno im było schodzić w ciągu dnia na dół i to widział. Siostra Franciszka dawno nie żyje, bo by też potwierdziła jak było. A co do wyścigów w mieście, to startowali na wysokości byłego kiosku Leszczykowej na ul.Koniewa / Świerczewskiego, potem Niepodległości, wcześniej Adof Hitler Strasse, a jeszcze wcześniej Breitestrasse, co było chyba najtrafniejszą nazwą bo to była najszersza ulica w mieście, tak szeroka zanim podzielili ją skwerem, że odbywał się na niej targ/. Ilu startowało zawodników ? Sześciu, ośmiu może koło dziesięciu łącznie. Fetowano w dawnej "sali konferencyjnej" Stadtbrauerei Fraustadt/ Wschowski Browar Mieszczański/ z dwoma ogromnymi lustrami ,kręgielnią itd. / dawna siedziba LOKu na Pocztowej. Trasa wiodła według aktualnych nazw ulic: Niepodległości-Kościuszki-Ogrodowa-Obrońców Warszawy-Głogowska-Rynek-Kilińskiego-Westerplatte-Niepodległości. Ramy czasowe organizowanych wyścigów miejskich? Nie wiem ile razy to się odbyło, mój ojciec na pewno widział to więcej niż raz, bo wymieniał jakieś nazwiska.

Opisz szczegółowo, co jest niewłaściwe w komentarzu, który chcesz zgłosić do moderacji

Pozostałe wiadomości

Ogłoszenia

REKLAMA

Praca

Czy wiesz, że blokując reklamy blokujesz rozwój portalu zw.pl? Dzięki reklamom jesteśmy w stanie informować Cię o wszystkim, co dzieje się w naszym regionie. Dlatego prosimy - wyłącz AdBlock na zw.pl