Drużyna Dąb II Sława-Przybyszów oskarża zawodników Orła Szlichtyngowa o pobicie po końcowym gwizdku spotkania B klasy. Komunikat opisujący zajście klub ze Sławy opublikował w mediach społecznościowych. Orzeł Szlichtyngowa do tej pory nie odniósł się do zarzutów. Spotkanie rozegrano w niedzielę (3 maja).
Mecz Orzeł Szlichtyngowa – Dąb II Sława-Przybyszów zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy. Goście porażkę przyjęli, ale, jak twierdzą, to nie wynik zostanie zapamiętany. Awantura przeniosła się z boiska pod szatnie.
W oświadczeniu opublikowanym na profilu Dębu Sława-Przybyszów czytamy o agresywnych zachowaniach ze strony zawodników gospodarzy. Klub utrzymuje, że groźby słowne padały już w trakcie spotkania, a po ostatnim gwizdku doszło do pierwszej przepychanki.
Według relacji Dębu kontynuacja zajścia miała miejsce już w przedsionku szatni.
– Tam czekała na nas drużyna gospodarzy. Nasz zawodnik został zaatakowany „z partyzanta”, uderzony w twarz, a następnie gdy się przewrócił został otoczony przez gospodarzy, którzy wymierzali mu kopniaki – opisuje klub w komunikacie.
Interwencja kolegów uchroniła zawodnika od poważniejszego urazu. Ucierpiał jednak inny piłkarz gości. W zamieszaniu jeden z gospodarzy miał uszkodzić mu nos.
Klub ze Sławy podaje, że całe zajście zostało zgłoszone sędziom i zapisane w protokole meczowym. Według gości żaden z piłkarzy gospodarzy w rozmowie nie przyznał się do ataku.
– Trener Orła chronił swoich zawodników, wiele razy słownie naskakując na naszą drużynę – informuje klub.
Dąb II zwraca uwagę na okoliczności, które jego zdaniem umożliwiły eskalację. Spotkanie miało odbyć się bez zabezpieczenia.
– Na meczu nie było służb porządkowych. Przejście z boiska do szatni nie było należycie zabezpieczone przed kibicami – czytamy w oświadczeniu.
Klub ze Sławy zapowiada, że oczekuje wyciągnięcia konsekwencji wobec sprawców. W komunikacie pada też stwierdzenie odnoszące się do wcześniejszych zachowań rywali.
– Drużyna Orła niestety znana jest z brutalności i podobnych akcji i tak długo jak odpowiedni ludzie będą na to pozwalać tak długo będzie miało to miejsce – kończą przedstawiciele rezerw sławskiego klubu.
Do momentu publikacji artykułu w mediach społecznościowych Orła Szlichtyngowa nie pojawiła się żadna odpowiedź na zarzuty. Klub gospodarzy nie odniósł się ani do opisu zdarzeń, ani do uwag o braku zabezpieczenia spotkania. Ostatni wpis dotyczy zapowiedzi meczu.
Sprawa może mieć dalszy ciąg na poziomie organów dyscyplinarnych Lubuskiego Związku Piłki Nożnej. To do związku trafia protokół meczowy, w którym sędziowie odnotowują naruszenia regulaminu. Decyzja w sprawie ewentualnych kar należy do LZPN.
Aktualizacja:
Na facebookowym profilu Orła Szlichtyngowa pojawiła się własna relacja z meczu. Gospodarze przedstawiają odmienną wersję zdarzeń. W ich opisie Dąb II skończył spotkanie w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach, a pozaboiskowa eskalacja miała charakter obustronny.
Pierwsza czerwona kartka dla gości padła już w 20. minucie. Obrońca Dębu sfaulował zawodnika Orła wychodzącego sam na sam z bramkarzem. Sędzia początkowo pokazał żółtą kartkę, jednak po konsultacji z sędziami asystentami zmienił decyzję na czerwoną.
W drugiej połowie, w 57. minucie, kolejny zawodnik Dębu miał ostro sfaulować piłkarza gospodarzy.
– Zawodnik, który wielokrotnie groził na boisku naszym zawodnikom, nie utrzymuje nerwów na wodzy i bandycko kopie Jacha w nogi, mało co ich mu nie łamiąc – relacjonuje klub z Szlichtyngowej.
Orzeł zarzuca gościom, że po dwóch czerwonych kartkach nie zeszli do szatni.
– Usiedli na ławce gości, prowokując, naśmiewając się i grożąc naszym zawodnikom – czytamy we wpisie klubu.
W kluczowym fragmencie dotyczącym tego, co stało się po końcowym gwizdku, Orzeł Szlichtyngowa mówi o obustronnej eskalacji.
– Po meczu był wielki wybuch agresji z obu stron, gorąca atmosfera zostaje przeniesiona poza boisko, gdzie wchodząc do szatni zaczynają się przepychanki pomiędzy zawodnikami obu drużyn – informuje klub.
Gospodarze nie odnoszą się we wpisie do konkretnych zarzutów rezerw Dębu – ataku „z partyzanta", kopniaków w leżącego zawodnika i uszkodzenia nosa drugiemu piłkarzowi.
Komentarze 2