TworzymyGłos Regionu

Zmarła Władysława Czarkowska

- prawie 99 lat życia z ludźmi i dla ludzi

Czwartek, 15 kwietnia 2021 o 09:31, aktualizacja Czwartek, 15 kwietnia 2021 o 15:55, autor: 11 4523
Zmarła Władysława Czarkowska

Dzisiejszego poranka otrzymaliśmy wiadomość o śmierci Pani Władysławy Czarkowskiej. Łącząc się w bólu z rodziną i przyjaciółmi tej niezwykłej kobiety, pedagoga, wychowawcy i działaczki społecznej przypominamy materiał, który publikowaliśmy w październiku 2019 roku.


Podczas zaborów, a także w czasie okupacji, nadrzędnym celem było uczyć tego, co oznacza polskość. Zadaniem rodziców i nauczycieli było rozbudzić miłość do języka i symboli narodowych.

Pani Władysława Czarkowska urodziła się w 1922 roku w Ludwipolu na Wołyniu. W czasie okupacji życie jej nie oszczędzało. Zna smak chleba, który trzeba było wyżebrać i poczucie strachu, który był wszechobecny.

W 1939 roku wojska sowieckie wkroczyły na wschodnie tereny Polski. Najpierw Sowieci, później Niemcy. Grasowały bandy ukraińskie. Czas ten, pełen strachu i tułaczki, odcisnął piętno na rodzinie Pani Władysławy. Straciła wtedy brata Mieczysława i dalszych krewnych.

Na początku roku 1940 zaproponowano jej pracę w szkole. Jako młoda, niespełna 18 letnia dziewczyna została kierowniczką  i zarazem nauczycielką w czteroklasowej szkole w Antolinie. Ukończyła wtedy tylko dwumiesięczny kurs, jeszcze przed wojną, zdążyła zdobyć tzw. małą maturę. Dalszą naukę gimnazjalną kontynuowała już w czasie wojny, zaocznie w Ostrogu. Pracowała wśród Polaków i Ukraińców.

Sowieci pozwolili jej nauczać geografii, przyrody, matematyki i języka polskiego. - Na początku były tylko książki polskie więc z takich uczyłam, nie mogłam jednak uczyć o polskości i symbolach narodowych - wspomina Władysława Czarkowska. 

Do dzisiaj opowiada o pewnym incydencie, który miał miejsce podczas jednej z kontroli szkoły przez wizytatora. Pewnego razu pokazał on dzieciom obrazek z polskiego podręcznika. Nikt nie kwapił się do odpowiedzi… Po dłuższej chwili zgłosił się chłopiec i rozpoznał na obrazku orła białego. Pani Władysławie przed oczami pojawił się obraz z najczarniejszych snów, zsyłka na Sybir. Chłopiec, ku jej zaskoczeniu, odpowiedział, że lubi ptaki i podczas spacerów z mamą do lasu na grzyby zawsze ich słucha. Raz nawet widział orła. To wyjaśnienie zostało zaakceptowane. Takich sytuacji, kiedy polska nauczycielka ocierała się o śmierć lub zesłanie było więcej. Na początku jednak nie było wyboru - kazali uczyć, więc uczyła. Później jedyną radością była właśnie praca z dziećmi. Ta miłość pozostała na długie lata.

Szkoła, w której Pani Władysława Czarkowska pracowała mieściła się w dawnym budynku straży granicznej. Izba lekcyjna nie była dostosowana do nauczania, a dzieci pozbawione odpowiedniej odzieży i obuwia nie mogły przychodzić na lekcje. Aby uczyć, trzeba było docierać do domów i tam kontynuować nauczanie. 

Kiedy przyszli Niemcy, nie interesowali się nauką polskich dzieci. Rodzice prosili, aby nauczycielka nadal przychodziła uczyć. Rozpoczęto organizowanie tajnego nauczania, w którym Władysława brała udział. Uczyła języka polskiego w grupach nawet trzydziesto osobowych. - Uczyłam, bo wszyscy wierzyli, że wojna się kończy i znów będzie Polska - opowiada.

W miarę zbliżających się działań wojennych, zbliżającego się frontu niemieckiego i agresywności band ukraińskich nasiliło się niebezpieczeństwo. Władysława Czarkowska dotarła do małej miejscowości Nowa Huta. Późnej szukając bezpieczniejszego schronienia znalazła się w Kostopolu. Ludzie opuszczali swoje domostwa i szukali schronienia w pobliskich miastach. Pani Władysława pojechała do Lwowa, gdzie mieszkali jej rodzice. 


Okupanci nie poprzestali na prześladowaniu inteligencji i przesiedlaniu ludności. Masowo zamykali szkoły. Działo się tak na wszystkich poziomach edukacji. Polacy pozbawieni prawa do nauki mieli być “tanią siłą roboczą, której wystarczyć miała podstawowa umiejętność czytania i podpisania się oraz liczenia do 100”. Dzieci podlegały germanizacji w specjalnie przygotowanych szkółkach niemieckich.

W październiku 1939 roku w Warszawie, z inicjatywy działającego w podziemiu Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, powołana została Tajna Organizacja Nauczycielska (TON).  W tym roku obchodzimy 80-lecie powstania organizacji, której głównym zadaniem była koordynacja nauczania w warunkach konspiracyjnych. Członkowie TON sprawowali opiekę nad nauczycielami przesiedlonymi oraz rodzinami nauczycieli poległych i zaginionych podczas kampanii wrześniowej, zamordowanych i aresztowanych przez Niemców w okresie późniejszym, bądź walczących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Organizacja zapewniała bezpieczeństwo poszukiwanym przez władze okupacyjne nauczycielom.

Polscy nauczyciele wraz z zaangażowanymi rodzicami i uczniami organizowali tajne nauczanie. Często były to działania spontaniczne. Podczas dnia nauczyciel zatrudniony był w innym zawodzie, wieczorem uczył. Jak okazało się po wojnie zasięg tego nauczania był ogromny i jedyny taki w europie. W podstawówkach uczyło się około 1,5 miliona dzieci, w szkołach średnich - 90 tysięcy, a w zawodowych - 10 tysięcy. W szkołach wyższych wiedzę zdobywało 7 tysięcy studentów. Pomimo okupacji obroniono około 600 prac magisterskich, 39 doktoratów i 19 habilitacji. Było to nauczanie w mieszkaniach uczniów lub nauczycieli, zagrożone wywózką na przymusowe roboty, do obozów koncentracyjnych, a nawet karą śmierci. W przypadku braku nauczyciela, najstarsze dziecko w rodzinie przejmowało tę funkcję i uczyło młodsze rodzeństwo. Godziny tajnego nauczania nazywano “kompletami”. Brakowało podręczników i pomocy dydaktycznych. Nauczyciel wykładał przedmiot - uczniowie robili notatki. Kiedy zmieniał się nauczany przedmiot to nie uczniowie zmieniali “klasę” tylko nauczyciele przechodzili do innych mieszkań.  Zarówno dla nauczycieli jak i uczniów nauka była patriotycznym obowiązkiem - swoistą formą walki z okupantem. Każdy przychodził na “komplety” bez względu na zmęczenie, brak snu i pożywienia. 

W latach 1939–1945 w wyniku represji życie straciło ponad 9 tysięcy nauczycieli.

Władysława Czarkowska na ziemiach zachodnich znalazła się w sierpniu 1945 roku. Jako repatriantka, wraz z innymi ludźmi, z którymi była związana podczas wojny została osiedlona w Gaworzycach obok Głogowa. Tam uczyła w szkole podstawowej. Do egzaminu maturalnego podchodziła w Zielonej Górze już po wojnie. Ukończyła Liceum Pedagogiczne dla wychowawczyń przedszkoli w Sulechowie, Studium Nauczycielskie w Poznaniu.

Do Wschowy przyjechała w 1951 roku i została zatrudniona w Inspektoracie Oświaty jako wizytatorka przedszkoli. Po zlikwidowaniu w 1958 roku referatu przedszkolnego objęła kierownictwo Państwowego Przedszkola nr 1, gdzie pracowała do 1979 roku. W tym samym roku przeszła na emeryturę. Jako kierownik przedszkola dużo pracy włożyła w organizowanie wzorowej pracy w/w placówki.

Cały okres pracy zawodowej była aktywnym członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego. W tym roku mija 73 lata, od kiedy jest członkiem ZNP.  Przez dwie kadencje razem z innymi reprezentowała Wschowę na Zarządzie Okręgu ZNP w Zielonej Górze. Była też członkiem Zarządu Oddziału ZNP i przez 3 kadencje skarbnikiem Sekcji Emerytów.

zebrał: Mariusz Ławrynowicz


Opracowano na podstawie kroniki ZNP we Wschowie, art. Anny Białęckiej w GL z 3.11.2012r.; art. Tajne nauczanie w 70 Lecie powstania TON - Paweł M. Nawrocki. - miesięcznik ZNAK.

foto: Przedszkole nr 1 we Wschowie

REKLAMA

Komentarze (11)

avatar

avatar
~mieszkanka
13.10.2019 19:24

Pani Władysławo dziękuję w imieniu własnym i innych nauczycieli za Pani serce, poświęcenie , odwagę i za Patriotyzm ten z najwyższej półki.

avatar
~WSCHOWA
13.10.2019 22:08

takie byly czasy

avatar
~do autora
13.10.2019 23:59

W 1945 roku p. Władysława była przymusowo przesiedlona. To propaganda w PRL-u używała określenia "repatrianci". Prawdziwi repatrianci są sprowadzani do Polski w dzisiejszych czasach z dalekiego Kazachstanu i innych republik posowieckich, z obcymi paszportami, ale polską duszą. Dla p. Władysławy dużo zdrowia.

avatar
~Anka
14.10.2019 00:13

Chylę czoła przed Nauczycielami TON.Pani Władysławo, dla mnie,czynnego nauczyciela, jest Pani Wzorem. I zawsze będę o Pani mówiła uczniom. Dziekuję i życzę zdrowia.

avatar
~Gosegzh
14.10.2019 00:14

Brawo dla Pani Władysławy. Podziwiać i tylko upamiętniac jak najczęściej takie osoby jaka jest Pani Władysława.

avatar
~HZ
10.12.2019 18:23

Fajnie, ze piszecie o tym. Dużo zdrowia dla Pani.

avatar
~kibic
15.04.2021 11:32

Pani Władysława była moją Wychowawczynią w przedszkolu. Bardzo miło będę zawsze Ją wspominał. Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie.

avatar
~krzysztof
15.04.2021 12:22

Hallo niektórzy. Zanim napiszecie komentarz przeczytajcie ze zrozumieniem. Ta cudowna kobieta niestety nie dożyła 100 lat. Nie znałem jej jako nauczycielki ale będę wspominać jako miła i do końca piękną kobietę. Rodzinie P. Czarkowskiej składam wyrazy współczucia

avatar
~Widz
15.04.2021 12:32

Jak można życzyć zdrowia osobie która nie żyje opamiętajcie się co piszecie ba...y.

avatar
~Ape
15.04.2021 14:49

A Ty b...nie zobacz z jaką datą jest ten komentarz.Pozdrawiam.

avatar
~Zainteresowany
16.04.2021 08:26

Artykuł powtórzony z poprzedniego roku!

Opisz szczegółowo, co jest niewłaściwe w komentarzu, który chcesz zgłosić do moderacji

REKLAMA

Pozostałe wiadomości

Ogłoszenia

REKLAMA

Czy wiesz, że blokując reklamy blokujesz rozwój portalu zw.pl? Dzięki reklamom jesteśmy w stanie informować Cię o wszystkim, co dzieje się w naszym regionie. Dlatego prosimy - wyłącz AdBlock na zw.pl