TworzymyGłos Regionu

Polscy żołnierze na terytorium III Rzeszy!

Wystawa w Muzeum Ziemi Wschowskiej

Czwartek, 09 września 2021 o 11:50, aktualizacja Czwartek, 09 września 2021 o 11:51, autor: 0 624
Polscy żołnierze na terytorium III Rzeszy!

Przygotowania do polskiego wypadu na Wschowę rozpoczęły się już w nocy z 1 na 2 września 1939 roku.
Wówczas dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii - gen. Roman Abraham - wydał rozkaz ściągnięcia z Krzywinia do Leszna plutonu kolarzy pod dowództwem por. Zbigniewa Barańskiego. Następnie 2 września o godz. 14:30 generał zarządził dowódcy 55. Pułku Piechoty płk. Władysławowi Wiecierzyńskiemu przeprowadzenie wypadu rozpoznawczego w głąb terytorium wroga w kierunku na Wschowę.

Samoloty II plutonu 36. eskadry lotnictwa obserwacyjne­go, dowodzonego przez por. obs. Jana Wojdę, wykonały loty rozpoznawcze wzdłuż granicy, rozpoznając rejon: Wschowa - Góra - Wąsosz. Gen. Abraham uznał na podstawie mel­dunków dostarczanych mu przez lotników, że w tym rejo­nie nieprzyjaciel nie dysponował poważniejszymi siłami. Planowana akcja zwiadowcza, mogła wywołać propagando­wy rozgłos: Polscy żołnierze na terytorium III Rzeszy!

Do walki posłano niewielki oddział wypadowy, podzielony na dwie grupy i liczący trzystu siedmiu żołnierzy, wspar­tych przez samochody pancerne, tankietki TKS, artylerię, cyklistów i kawalerię. W skład pierwszej grupy wypadowej weszły: 2. kompania I batalionu 55. Pułku Piechoty pod do­wództwem kpt. Edmunda Lesisza (w sile trzech plutonów), pluton samochodów pancernych, plutoń ciężkich karabinów maszynowych oraz pluton artylerii. Drugi oddział wypado­wy składał się ze szwadronu lekkich czołgów rozpoznaw­czych TKS pod dowództwem por. Wacława Chłopika oraz szwadronu kolarzy por. Barańskiego.

Około godz. 16.00 oddziały ruszyły w kierunku granicy. Piechotą i artylerią dowodził płk Wiecierzyński, zaś kombi­nowany oddział pancerny osobiście prowadził gen. Abraham. Na przedzie znajdowały się tankietki TKS, następnie reszta szwadronu pancernego, po ich bokach erkaemy na motocy­klach, w pewnym oddaleniu cykliści, natomiast na końcu sa­mochód terenowy dowódcy brygady. Czołgi rozpoznawcze, biorące udział w wypadzie, miały zadanie ubezpieczania le­wego skrzydła atakujących. W tym samym czasie pluton uła­nów ppor. Tadeusza Stryi z 17. Pułku Ułanów znajdował się już w lasach koło Wschowy, prowadząc obserwację terenu i przekazując informacje do dowódcy za pomocą radiostacji.

Oddziały piechoty zostały przetransportowane autobusami i samochodami ciężarowymi z przyczepami do wsi Długie Stare. Artyleria, korzystająca z taboru konnego, posuwała się wolniej i pojawiła się na miejscu nieco później. Właściwe zadanie wypadowe rozpoczęto realizować prawdopodobnie między godz. 17.00 a 17.30. Z marszu pluton por. Stanisława Rybczyńskiego zaatakował przejście graniczne pod wsią Geyersdorf (Dębowa Łęka). W tym samym czasie pozycje na zachodnim skraju Długich Starych zajęła polska artyle­ria, której dowódca znalazł punkt obserwacyjny na strychu opuszczonej szkoły. Rowy przeciwczołgowe, wykopane przez polską ludność jeszcze przed wojną, uniemożliwiły dalsze posuwanie się artylerii i samochodów pancernych. Działa musiały otworzyć ogień ze stanowisk po polskiej stronie granicy.

W międzyczasie, 2 pluton ppor. Władysława Konwińskiego, oskrzydlił niemiecką strażnicę, blokującą dojście do Dębowej Łęki, przy której pojawił się niespodziewanie niemiecki patrol poruszający się na motocyklach. Po krótkiej wymianie ognia motocykliści wycofali się. Ruch ten pozwolił polskiemu pluto­nowi opanować strażnicę. Z kolei w tym samym czasie 3 pluton ppor. Stefana Perkiewicza nacierał na terytorium nieprzyjaciela po linii Długie Stare -Geyersdorf (Dębowa Łęka).

Widząc sylwetki żołnierzy wyłaniających się z lasu, nie­mieckie punkty obrony otworzyły ogień. Nie miały jednak większych szans w starciu z liczniejszymi oddziałami pol­skimi, stąd też wymiana ognia nie trwała długo. Niemcy pośpiesznie wycofali się ze swoich punktów obrony, dając tym samym możliwość zdobycia przez nacierające oddziały polskie strażnicy wraz z dużą ilością broni i amunicji, które znajdowały się w piwnicy budynku.

W tym czasie pluton artylerii, po rozstawieniu dział po pol­skiej stronie granicy, otworzył ogień w kierunku Geyersdorf, natomiast na obrzeżach wsi pojawiły się polskie tankietki, wzbudzając popłoch wśród niemieckich żołnierzy i miesz­kańców, którzy w panice rzucili się do ucieczki w kierunku Wschowy.

Miejscowość, ustrojona w swastyki oraz portrety przywód­ców III Rzeszy, witała polskich żołnierzy milczeniem. Wzięto do niewoli siedmiu żołnierzy niemieckich, których odesłano do Leszna.

Tymczasem polska artyleria rozpoczęła ostrzał Wschowy w kierunku wschowskich koszar. Po wystrzeleniu na tę miejscowość 36 pocisków, siły polskie, zgodnie z rozkazem gen. Abrahama, wycofały się w kierunku Leszna. Tymczasem czołówka polskiego wypadu (3 pluton ppor. Perkiewicza) do­tarła aż do rogatek Wschowy (na skrzyżowanie dróg Leszno - Głogów i Zbarzewo - Góra Śląska), wdzierając się tym sa­mym na około 8 km w głąb terytorium wroga.

W trakcie trwania ostrzału Wschowy, na jej ulicach zapa­nował prawdziwy popłoch. Zaczęły bić kościelne dzwony, a miejscową ludność obiegła wieść o początku ewakuacji miejskich urzędów. Również nieliczne niemieckie oddziały pośpiesznie wycofywały się z miasta, zaś zastępca nieobec­nego burmistrza, emerytowany oberlejtnant Peikert, bez skutku alarmował garnizon głogowski z prośbami o przyjście z odsieczą. Z braku pożądanych efektów, zrezygnowany miał wsiąść do samochodu i po prostu uciec z miasta. Rozpoczęła się formalna ewakuacja, miasto opuszczali niemal wszyscy, zostawiając dobytek na łasce losu. Szosa Wschowa - Głogów, przypominała jedną z polskich dróg zapchanych uchodźcami w czasie kampanii wrześniowej. W trakcie ewakuacji zginął jeden policjant, celnik oraz cywile. Łącznie zginęło siedmiu Niemców, dwudziestu odniosło rany.

Już po zmroku, na rozkaz dowództwa grupa ppor. Perkiewicza wycofała się do Leszna. Wycofali się również kawalerzyści ppor. Tadeusza Stryi, którzy na terytorium wroga operowali ponad 30 godzin. W drodze powrotnej uła­nów spotkała ciekawa sytuacja. Już po polskiej stron ie grani­cy, w Święciechowie zostali entuzjastycznie powitani przez niemieckich mieszkańców miejscowości. Ludność sądząc, że nadchodzą niemieckie oddziały, przygotowali na powi­tanie nazistowskie flagi i transparenty. Polscy kawalerzyści szybko ich jednak wyprowadzili z błędu. Spośród zaskoczo­nych Niemców natychmiast aresztowano co aktywniejszych ,,demonstrantów".

Poległych w czasie ostrzału Wschowy, Niemcy kreowali na bohaterów. Upamiętniono ich pomnikiem a w kościelnej wieży Kripplein Christi wmurowano pamiątkową tablicę z nazwiskami tych, którzy zginęli „broniąc miasta przed na­jazdem Polaków".

Dariusz Andrzej Czaja
wydawnictwo Kurier Wschowski
Jednodniówka Muzeum Ziemi Wschowskiej - wrzesień 2021

REKLAMA

Komentarze (0)

avatar

Do tej wiadomości nie został dodany żaden komentarz
Opisz szczegółowo, co jest niewłaściwe w komentarzu, który chcesz zgłosić do moderacji

REKLAMA

Pozostałe wiadomości

Ogłoszenia

REKLAMA

Czy wiesz, że blokując reklamy blokujesz rozwój portalu zw.pl? Dzięki reklamom jesteśmy w stanie informować Cię o wszystkim, co dzieje się w naszym regionie. Dlatego prosimy - wyłącz AdBlock na zw.pl