Dziwne te dni miasta Wschowy. Oprócz łydki grubasa nie było tak naprawdę na czym ucha zawiesić. Sam fakt grania z playbacku pseudoraperów i płacenie za to grubych pieniędzy jest śmieszne, trzeba było brać Peje. Dj mocno przeciętny
Ostatnia "gwiazda" - Kubańczyk, to była jakaś totalna porażka. Gość puszczał muzykę z głośnika a od siebie dodawał same wulgaryzmy między kawałkami. A szczytem patologi było, jak na scene wziął dziecko i przy nim klnął.